| Rozdział XXII |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator |
| Środa, 27 Maj 2009 14:52 |
|
Strona 9 z 20 Po ostatnim rozbiorze Brzostowski osiadł w Dreźnie. Pawłowiacy przysłali mu obrączkę złotą z napisem: „Włościanie w Pawłowie przyjacielowi ludzkości". On w odpowiedzi przysłał im kilka obrączek z napisem: „Cnotliwym gospodarzom —dziedzic w Pawłowie". Gdy nie wracał, posłano do niego (1795) list bardzo wymowny. „Wpośród wielu klęsk doświadczonych, wpośród ogromnego nieszczęścia, które ziemię tutejszą i jej mieszkańców w przeciągu całego roku niszczyło i dotąd uciska, był jeden promyk nadziei naszej, że się doczekamy tej chwili, kiedy na łono łaskawego pana zniósłszy smutki i przygody, odbierzemy pociechę, odejdziemy z radością i wspólnie dzieląc los przykry żyć będziemy spokojnie. Była nadzieja, że powrót twój do ziemi pawłowskiej z Warszawy, J.W. Panie, otrze łzy nasze, a oglądając jawne dowody włościan twoich i skutki przywiązania do ojczyzny, zatrzesz łagodnością twoją i utuleniem ślady zrządzonej nędzy i od przemożnych domierzonego skutku. Zniknęły pociechy, zamiast najprędszego oglądania przybycia J.W. Pana słyszy my o jego oddaleniu się z kraju, miasto oczekiwania niepewność uściś-nienia kiedykolwiek nóg pańskich, a na miejsce osłodzenia ciągłych zgryzot najdotkliwszą odbieramy boleść utracenia w nim dziedzica ziemi tutejszej. I na toż praca twoja, Panie, trzydziestoletnia na udoskonalenie i oświecenie włościan swoich łożona, abyś ich opuścił? Na toż okazywano dobroć szczególną i łaski twoje, Panie, świadczone, abyś nas odstępując, większą przywiązaniu i czułości zadawał ranę? Znakiem jest, żeśmy twych względów niegodni, żeśmy na nie zasłużyć nie umieli i za to nas nieba karzą. Być to może; ale chęci nasze nie były inne, jak tylko tak dobremu panu, ojcowi raczej naszemu zostawać wiernymi, życie zań łożyć i umierać nieoddzielnie".
Ks. Brzostowski, człowiek gruntownie ukształcony, autor kilku dziel, włożył w swoją fundację duszę szlachetną i przez to nie tylko nadał jej podnioślejszy charakter, ale zapewnił swym włościanom wyższy stopień szczęścia, aniżeli doświadczali gdzie indziej w podobnych warunkach materialnych. Bo oni również nie byli właścicielami uprawianej ziemi, płacili z niej czynsz, spełniali powinności, a jednakże nie tylko byli zamożniejsi, ale czuli się szczęśliwsi od innych. Na tę różnicę składała się ich wolność, samorząd, brak ostrowidzących oczu i groźnej ręki władcy. Po spełnieniu swych zobowiązań byli zupełnie samodzielni, a jeśli odczuwali obecność pana, to tylko jako życzliwego opiekuna. Dzięki moralnemu wpływowi Brzostowskiego włościanie pawłowscy przewyższali innych, kształconych i tresowanych w reformatorskich hodowlach XVIII w., większym uszlachetnieniem, a nade wszystko szczerym i gorącym patriotyzmem. Ofiarowali oni dwie armaty ginącej Rzeczypospolitej na wojnę obronną, a w powstaniu kościuszkowskim bez namowy wzięli czynny udział.
|


