| Rozdział V |
|
|
|
| Wpisany przez Administrator | |||||||||||||||||
| Sobota, 23 Maj 2009 18:16 | |||||||||||||||||
Strona 15 z 15 Chociaż średniowieczny chłop polski posiadanej przez siebie ziemi nie uważał za własną z prawa, uważał ją jednak za swoją z „zasiedzenia" i poczytywał za wielką krzywdę, gdy mu ją odbierano. Tyle wkładał w nią pracy, miłości i starań, tak się z nią zżył, że nie mógł pojąć, ażeby ona na'eżała do kogoś innego, kto jej nigdy nie dotknął. Wszelkie też, chociaż uznane przez niego za prawne, przecięcie węzła pomiędzy nią a sobą wydawało mu się gwałtem.
Czy ten osobliwego rodzaju dziedzic posiadał prawo bliższości, które wymagało zgody krewnych na sprzedaż nieruchomości i dawało im pierwszeństwo w jej nabyciu? „Prawo przyzwalania na alienacje nieruchomości — odpowiada Balzer — da się stwierdzić w naszych źródłach średniowiecznych jedynie tylko co do dóbr rycerskich". Toż samo utrzymuje w osobnej rozprawie N. Michalewicz'. Jest to fakt niezawodny i zupełnie naturalny. Prawo bliższości w tym znaczeniu wśród chłopów nie istniało z tej prostej przyczyny, że nie istniały żadne „dobra chłopskie". Natomiast jest pewne — jak to zresztą widzieliśmy w dziejach rodzin Głąba i Kwiatka Księgi łlenrykowskiej — że krewni chłopscy posiadali prawo zgody na odstępowanie użytkowej własności ziemi.
|


