Viaggio in Islanda

Rozdział III PDF Drukuj Email
Wpisany przez Administrator   
Sobota, 23 Maj 2009 17:33
Spis treści
Rozdział III
Strona 2
Strona 3
Strona 4
Strona 5
Strona 6
Strona 7
Wszystkie strony

Powstawanie społeczeństw. Rody jako pierwsza ich organizacja. Rozpad rodów i gospodarstwa jednostkowe. Wsie rodowe i jednodworcze. Ich nazwy. Opole. Plemię.

Historia Polski ze stwierdzonymi mniej lub więcej postaciami i faktami zaczyna się dopiero od X w. Ale i dla tego czasu istnieją tylko wiadomości obce, skąpe i ogólnikowe, ^raz swojskie, znacznie późniejsze i wątpliwe. Wyobraźnia zatem i domysły mają tu w dochodzeniu prawdy duży udział.

Dwie główne teorie starają się objaśnić powstanie każdego społeczeństwa: jedna (Morgana, Mac Lenana) wyprowadza je z hordy, z rodziny wieloosobowej, czyli z gromady osób żyjących w zmieszaniu (promiscuity), druga (Darwina, Maine'a) — z rodziny parzystej. Tamta wywodzi grupę mniejszą z większej, ta większą z mniejszej. Ponieważ w tym sporze obie strony powołują się na dowody równej siły przekonywającej, zaczerpnięte przeważnie z życia ludów dzikich, więc najprawdo-podobniejszy jest wniosek, że społeczeństwa ludzkie powstawały niejednakowo, zależnie od warunków miejsca i czasu. Inaczej — bo z innych materiałów etnologicznych — tworzyły się przed tysiącami lat w puszczach Ameryki i Afryki, a inaczej w Europie na kilkaset lat przed Chrystusem. Zresztą sam Morgan utrzymuje, że Ariowie znaleźli się już w okresie rodziny monogamicznej. „Społeczeństwo pierwotne — mówi Maine1' — nie było tym, za co jest uważane obecnie: nie było zbiorem osobników, lecz skupieniem rodzin". Rodzina zaś starożytna a nawet średniowieczna nie była parzystą w tym znaczeniu, w jakim ją dziś pojmujemy: jej mono-gamizm był względny, o tyle tylko zachowywany, o ile tego wymagała uprzywilejowana w dziedziczeniu prawowitość potomstwa. Obok żony głównej, naczelnej, stały poboczne, słabiej związane z mężem, ale również jawne, nie tak przykryte zakazem religijno-prawnym i naganą moralną jak oblubieniec i nałożnice nowoczesne.

 


Rozważając pierwociny społeczeństwa polskiego, nie mamy wcale potrzeby cofać się zbyt daleko i możemy przyjąć jako fakt niewątpliwy, że na początku wieków średnich plemiona zamieszkałe między Łabą, Odrą i Wisłą, z których później powstało państwo polskie, żyły rodami pod zwierzchnictwem „starszych", może na podobieństwo istniejącej dotąd u Słowian południowych „zadrugi"2). Rody łączyły się w większe skupiny, rządzone przez „radę starszych". „Ponad grupami naczelników ustrojów niższego rzędu — twierdzi gruntowny znawca tego przedmiotu — wznoszą się najpotężniejsi z nich jako książęta plemienni, na czele związku książąt plemiennych stawali znowu najpotężniejsi jako wielcy książęta".

 

Główną pobudką do tych różnostopniowych połączeń była potrzeba obrony od wrogów zewnętrznych. Pod wpływem ciągłego niebezpieczeństwa odbywał się proces tych skojarzeń całostek mniejszych w większe. Tak powstał związek welecki, państwo Obotrytów, Rojanów, Pomorzan i in. — wszędzie zaś spotykamy obok władców (żupanów) i ich rad także dostojników, rodowców, zwanych w kronikach „pierwszymi" (priores, primałes), „książętami" (principes), „szlachetnymi, potężnymi" (nobiles ac potentes), „wyższymi urodzeniem i mądrzejszymi" (maiores ac sapien-tiores). Ustroje te były republikańskie lub monarchiczne. W niższych wszystkie sprawy ogólne rozstrzygano na wiecach ludowych, w wyższych rozważała je rada starszych, a obecny przy tym lub później uwiadomiony łud wyrażał swoją wolę okrzykiem lub szczękiem oręża1'.


Można z wielkim zbliżeniem do prawdy przypuścić, że ród polskich praprzodków był rozmnożonym potomstwem pojedynczej pary, zachowującym łączność krewniaczą i nazwę w linii męskiej. Do jakiej granicy rozrostu utrzymywał się w spójni — trudno orzec; prawdopodobnie zależało to od jego liczebności a także od potrzeb i korzyści gospodarczych: bardziej rozrodzony zamykał się na bliższych stopniach pokrewieństwa, mniej rozrodzony — na dalszych. Doszedłszy do pewnego rozgałęzienia, rozszczepiał się i dzielił swą posiadłość według liczby „ojczyców", synów rodzica. Być może, że już w tej epoce przedhistorycznej dokonywano działów przez losowanie, skąd wzięła swą nazwę odłączona część mienia — źreb (sors), potem — los2). Jest również bardzo możliwe, że oderwani od wspólnego pnia potomkowie albo zakładali nowe osady rodowe, albo jednostkowe (jednodworcze).  Wtedy ich synowie już nie gospodarowali łącznie, lecz oddzielnie. Nigdy i nigdzie rozwój społeczny nie przecinał od razu jednego pasma stosunków i nie nawiązywał innego, lecz bardzo długo splatał społecznie różne, zanim przeżyte całkiem nie obumarły, a żywotne nie zapanowały. Dlatego we wszystkich przyczepianiach dat ścisłych do zwrotów rozwoju społecznego jest więcej dowolności niż prawdy; dlatego mogą potwierdzić się faktami zarówno teorie dowodzące istnienia własności wspólnej jak jednostkowej w epoce poprzedzającej historyczne złożenie i ujawnienie się państwa polskiego. A trzeba pamiętać, że epoka ta trwała kilka wieków (mniej więcej od VI do X); był więc czas dostateczny do utworzenia się nowych form posiadania i władania. Im dalej cofamy się w czasie, tym bardziej przeważa wspólna własność rodowa; osobistą stanowiły prawdopodobnie tylko przedmioty wyrobione przez jednostkę a zbędne dla ogółu.

Jak się dokonało pierwsze zawładnięcie ziemią należącą do rodu? Zgodnie z naturą położenia musiało ono być prostym przywłaszczeniem sobie „rzeczy niczyjej", to jest dla nikogo i przez nikogo nie zabezpieczonej. Niewątpliwie ustalił się wkrótce typ takich przywłaszczeń, odpowiadających sile gospodarczej osadnika z przeciętną rodziną. Oczywiście w miarę jej rozrostu rozszerzała się przestrzeń opanowanej i uprawianej ziemi.

 


Utworzona przez ród kolonia zbiorowa była dla „ojczyców" — synów jej założyciela — „ojczyzną", dla dalszych potomków — „dziadziną", później — „dziedziną". W braku synów dziedziczyli ją i snuli ciągłość rodową jego bracia — „stryjce'll).

 

Ród był ciałem posiadającym głowę. Godność tę piastował rodzic lub w jego braku — najstarszy członek. Wielka prostota stosunków wewnętrznych i zewnętrznych umożliwiała zamknięcie całej władzy w jego woli, ograniczonej jedynie zwyczajem.

Czy wsie powstałe z rozmnożonych rodów i gospodarstwa jednostkowe miały swoje nazwiska? Niewątpliwie. T. Wojciechowski, który w swym znakomitym dziele2) poświęcił temu przedmiotowi wiele przenikliwego badania, dzieli nazwy osad wiejskich na następujące grupy: 1) pochodzące od imion pospolitych, właściwości topograficznych (Biała, Rostoka) lub pracy ludzkiej (Poręba, Gródek); 2) patronimiczne (Wadowice, Krzesławice); 3) dzierżawcze, wyrażające własność osobistą (Dalechów, Miłocin); 4) u-tworzone od zajęć zawodowych (Skotniki, Strzelce); 5) od imion lub przezwisk (Kruki, Kurozwęki). F. Bujak1* mniema, że okres osiedlenia się rodowego, którego odbiciem są nazwy patronimiczne, zakończył się u Słowian zachodnich w V w.; odtąd datuje się urządzanie własności indywidualnej, której wyrazem są nazwy dzierżawcze osad szlacheckich. Bardziej uzasadnione wydaje Się przypuszczenie, że w tym okresie przed-historii polskiej istniały już może wszystkie podane wyżej odmiany nazw. Bardzo przekonywająca jest ostateczna ich klasyfikacja Piekosińskiego2'. Według niego najdawniejsze nazwy wsi polskich dzielą się na: 1) dzierżawcze—od imion pierwszych osadników wieśniaków (Czarnocin); 2) dzierżawcze — od imion założycieli szlachty (Prandocin); 3) patronimiczne od ojczyców wieśniaków (Targoszyce); 4) patronimiczne szlacheckie (Racławice); 5) narokowe świeckie (Piekary); 6) narokowe kościelne (Świątniki); 7) od nazw rodów (Bartodzieje).

 


Pomimo ciągłych i pracowitych usiłowań postawienia jakichś ogólnych reguł co do czasowego, miejscowego i społecznego powstawania nazw wsi polskich, każde domniemanie aż do ostatniego3' chwieje się wobec mnóstwa wyjątków. Nie może być inaczej, bo w tworzeniu owych nazw wsi, podobnie jak w tworzeniu wyrazów języka, obok reguł i zwyczajów działał również przypadek.

 

Było to objawem społecznie naturalnym, że osady spowinowacone i bliskie siebie wiązały się w większe skupienia — opola dla korzyści i bezpieczeństwa. Że potem albo nawet równocześnie powstawały takie związki na podstawie terytorialnej jako połączenie osad niekrewnych, lecz sąsiadujących z sobą, to wcale nie zaprzecza — jak chcą niektórzy historycy4' — istnieniu opol rodowych.   Ich nazwa łacińska (vicinia —sąsiedztwo) mogła się stosować zarówno do osad przyległych, spokrewnionych, jak obcych. Zbiorowa odpowiedzialność całego opola za winy jego jednostek świadczy, że ono pierwotnie obejmowało swojaków. Wszędzie bowiem, gdzie tylko istniała organizacja rodowa, spoczywały na niej dwa obowiązki społeczne: łączna odpowiedzialność za krzywdę obcą, wyrządzoną przez każdego z członków, i łączna zemsta za doznaną z zewnątrz1'. Jakie funkcje sądowe i administracyjne spełniało opole w epoce przedhistorycznej — nie wiadomo. Prawdopodobnie wówczas, jak później, było rządzone przez naczelników rodów — starostów i żu-panów, opatrzonych również władzą sądową.

 


Związkiem wyższego stopnia było plemię, początkowo luźne połączenie rodów, umocnione potrzebą obrony od wrogów zewnętrznych, a następnie zalążek państwa, którego naczelnik był nie tylko czasowym wodzem jakiejś wyprawy, lecz stałym władcą — księciem. Stanowisko to zdobywali ludzie rozmaitymi drogami odznaczenia się i zasługi a wreszcie prawem spadku rodowego. Że masa społeczna tych pierwotnych ustrojów* plemienno-państwowych poza tworzącymi się zwolna dynastiami była jednolita i równouprawniona — to zdaje się nie ulegać wątpliwości.

 

Jak wyglądały zewnętrznie pierwotne osady słowiańsko-polskie? Zajął się tą kwestią wielce zasłużony w badaniach przedmiotu naszej książki prof. Balzer2'. Pisarz bizantyński Prokop (w VI w.) opowiada, że Słowianie mieszkali w lichych kolebach, znacznie od siebie oddalonych. Odpowiadałoby to okresowi rozpadania się rodów na gospodarstwa jednostkowe. „Najstarszą i powszechną — według Balzera — jest osada jednodworcza. Najbliższym po niej z kolei również w całej Słowiańszczyźnie rozpowszechnionym typem jest pochodząca od niej ulicówka (domy w rzędzie) — słowiańska z szachownicą pól. Późniejszym, samorodnym, z obu tamtymi typami genetycznie związanym, ale tylko miejscowym, w północno-zachodnich krajach słowiańskich bardziej rozpowszechnionym kształtem jest okolnica (domy w kręgu)".  Ulicówka osad na prawie niemieckim, czwarty z kolei typ, wytworzyła się znacznie później.

 


Co do poziomu kultury naszych przodków przedhistorycznych tyle tylko powiedzieć można, że wiedli życie rolnicze, zmieszane z pasterstwem i myślistwem, karczując puszcze dla uprawy pól i rozszerzenia obszaru, który ich żywii.

 

Tak w najogólniejszym konturze wyglądała przypuszczalnie pierwotna masa plemienna narodu polskiego, zanim zjednoczona i politycznie ukształtowana weszła do historii jako Polska i zaznaczyła ślady swego pojawienia się w kronikach i dokumentach. Odtąd możemy ją widzieć wyraźnie i badać dokładnie.

 

 

 

 

 
Poznaj największy festiwal warszawa i dostań muzyczny zastrzyk.
Sprawdź najnowszy oriflame katalog i zostań konsultantką
Kursy, zajęcia dodatkowe, warsztaty artystyczne Poznań, Kraków
Kredyt studencki

Właśnie znajdujesz się na stronie internetowej historia-chlopow-polskich.swietochowski.info. Książka pod tytułem Historia chłopów polskich została napisana przez Aleksandra Świętochowskiego. Na tej stronie możecie zapoznać się z jej treścią. Dzieło to ma kilkadziesiąt lat i pokazuje pozycję chłopów w państwie. Świętochowski zrobił to w wyjątkowo obiektywny według mnie sposób.